Napisaliśmy mejla do J. Smulskiej a w odpowiedzi otrzymaliśmy kilka informacji

Napisaliśmy mejla do J. Smulskiej a w odpowiedzi otrzymaliśmy kilka informacji

Kilka dni temu informowaliśmy, że Jolanta Smulska, dyrektor ZOK-u zaprosiła mieszkańców do kontaktu w formie pisemnej. Zachęciła do napisania mejla. Nasza redakcja wysłała takiego mejla i za zgodą J. Smulskiej publikujemy odpowiedź jaką dostaliśmy.

Na pytanie „co u mnie”? najogólniej mogłabym odpowiedzieć „jakoś dziwnie”. Bo dziwnie się czuję idąc ulicą zamaskowana. Dziwnie mi jest kiedy spotykam znajomych i pozdrawiamy się z daleka unikając kontaktu. Dziwnie, gdy poddenerwowana czekam w kolejce przed sklepem, aż rozluźni się trzyosobowy tłum.

Jednak najdziwniej i najtrudniej jest mi kiedy wchodzę do budynku ZOK. Cicha, pusta i niema sala kina, zastygłe w bezruchu pracownie artystyczne, martwa kawiarnia i inne zakątki, w których na co dzień panował gwar, słychać było rozmowy, muzykę, śpiew. Jest inaczej. Uczę się tej inności i staram się dostosować do obecnej sytuacji szukając w niej pozytywów.
Na szczęście dla mnie codziennie pracuję. Z zespołem animatorek zdobywamy nowe doświadczenia w zdalnej pracy, szukamy możliwości bycia w kontakcie z uczestnikami zajęć, nagrywamy filmy z propozycjami artystycznej aktywności, zachęcamy do wspólnego spędzania czasu, motywujemy do własnych, twórczych poszukiwań.

Panowie z obsługi technicznej odświeżają wszystkie pomieszczenia, pion administracyjny dba o terminową realizację  zadań prawno-finansowuych. W domu nadrabiam zaległości czytelnicze, z przyjemnością wracam do dawno odłożonych lektur. Uczę się języka angielskiego (od wielu lat z niewytłumaczalnymi przerwami!). A największą przyjemność sprawiają mi długotrwałe pogaduchy przez telefon lub internetowe komunikatory.  Często  korzystam z dobrodziejstw natury – słońca, wody i lasu. Tam szukam równowagi. Staram się nabierać dystansu do tego co niepokoi, budzi lęk. Nie jest mi dobrze z długotrwałą izolacją społeczną, z poczuciem niepewności, z wizją niewiadomego. Osobiście przyjmuję ten stan jako konieczność zatrzymania, zadumy, pewnej refleksji nad własnym życiem. Każda zmiana to narodziny czegoś nowego. Wierzę, że będzie to dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *